literatura,  recenzje

Czy coś im się uda znaleźć na tej wyspie, czyli „Para idealna” Ruth Ware

Lyla i Nico raczej nie są parą idealną. Ona jest naukowczynią, której kariera zawodowa pozostawia sporo do życzenia, on – niespełnionym aktorem, wciąż czekającym na swój wielki przełom. Lyla coraz częściej czuje, że ich wspólne życie bardzo dalekie jest od tego, czego pragnie, a przy okazji – kiedy już mija pierwsze zauroczenie – zaczyna uświadamiać sobie, że tak naprawdę chyba mają ze sobą dość niewiele wspólnego. Nie dojrzała jeszcze jednak do tego, żeby zadać na głos pytanie, które coraz częściej pojawia jej się w tyle głowy, a mianowicie: czy ten związek w ogóle ma sens?

Tymczasem Nico wpada na najbardziej absurdalny pomysł całego swojego życia i zgłasza ich oboje do… reality show o nazwie „Para Idealna”. I Lyla sama do końca nie rozumie, dlaczego na ten absurdalny pomysł przystaje – może frustracja wywołana stagnacją w życiu zawodowym i osobistym pcha ją do poszukiwania silniejszych bodźców? A może po prostu – co zresztą powtarza wszystkim bliskim i znajomym – przekonała ją argumentacja Nico, który głęboko wierzy, że udział w reality show okaże się wymarzonym przełomem w jego karierze? Cokolwiek się za tym kryje, efekt jest taki, że Lyla i Nico wyjeżdżają na tropikalną wyspę o nazwie Długo i Szczęśliwie, gdzie będą rywalizować z czterema innymi parami o nagrodę, sławę i tytuł „pary idealnej”.

Tyle tylko, że na wyspie Długo i Szczęśliwie bardzo szybko wszystko idzie nie tak. Zaraz po pierwszym wyzwaniu rozpętuje się potworna burza, która odcina uczestników programu od świata. Nie wiadomo, co stało się z jachtem producentów i ekipą filmową, nic na wyspie nie działa, a zapasy wody pitnej i pożywienia są bardzo ograniczone. To, co miało być dość szaloną, ale przecież bezpieczną przygodą, prędko zamienia się w prawdziwą walkę o przetrwanie. I jest to raczej tylko kwestia czasu, kiedy na scenie pojawi się pierwszy trup…

Para idealna nie jest takim całkiem klasycznym kryminałem, do jakich przyzwyczaiła nas Ruth Ware. To raczej thriller psychologiczny, w którym postawieni w obliczu niecodziennej sytuacji bohaterowie zrzucają maski i odsłaniają swoje prawdziwe twarze, często bardzo różne od tych, które na co dzień prezentują światu. Izolacja i zagrożenie uwypuklają wewnętrzny mrok, który niektórzy tu ze sobą przywieźli – i w tym mroku właśnie czai się największe zagrożenie. Atmosfera z rozdziału na rozdział jest coraz cięższa i raczej nie mamy wątpliwości, że wkrótce coś poważnego się tu stanie – nie wiemy tylko komu, kiedy i jak.

Muszę przyznać, że – mimo sporej sympatii dla paru wcześniejszych książek autorki – wcale nie byłam do tej pozycji przekonana tak całkiem od pierwszych stron. Sam punkt wyjścia wydał mi się dość mało atrakcyjny (reality show? serio?), a większość bohaterów przy pierwszym spotkaniu wywarła dość kiepskie wrażenie. No bo jakich ludzi można niby spodziewać się w tego typu programie? Pretensjonalnych, pustych, banalnych albo zwyczajnie tępych – i rzeczywiście większość z nich taka właśnie się okazała na pierwszy rzut oka, więc wcale nie byłam pewna, czy mam ochotę poświęcić im kilka godzin życia. W dodatku początkowe rozdziały zrobiły niewiele, żeby wytrącić mnie z tego przekonania.

Dalej jednak jest już znacznie lepiej, więc ostatecznie nie żałuję, że zainwestowałam w lekturę czas i energię. Do czegoś ciekawego autorka zdołała się bowiem w niektórych z tych pozornie nieciekawych postaci dokopać, odsłonić jakąś niewygodną prawdę o człowieku i obnażyć pewne mechanizmy, które niby wszyscy rozumiemy… a przecież i tak za każdym razem pozwalamy się im zaskoczyć (mam tu na myśli głównie postać Zany, która od początku mocno mnie irytowała, aż zdałam sobie sprawę, że ta irytacja wynika z bezsilności – bo przecież dobrze wiedziałam, co się w jej życiu dzieje, nawet jeśli nie chciałam tego „zobaczyć”). Trzeba jednak podkreślić, że postaci kobiece wyszły autorce o wiele ciekawsze i bardziej wielowymiarowe od tych męskich, które niestety od początku do końca nie zaskakują niczym (a już szczególnie płaska i nijaka okazuje się postać Nico – naprawdę trudno zrozumieć, co tak bystra dziewczyna jak Lyla robiła z nim przez trzy lata i jak to możliwe, że prędzej nie przejrzała go na wylot. Zupełnie nie było potrzeby wyjeżdżać w tym celu na bezludną wyspę!).

Para idealna nie jest może najbardziej udaną książka Ruth Ware, ale na pewno broni się w ramach gatunku i spełnia swoją funkcję: dostarcza mocnej, wciągającej i trzymającej w napięciu rozrywki. Dobrze i sprawnie napisana, z sensowną fabułą i świetnie zbudowaną atmosferą – bez wątpienia ma sporo do zaoferowania sympatykom opowieści z dreszczykiem. Nawet jeśli nie wszystko w niej zagrało.

Ruth Ware Para idealna

Tłumaczenie: Anna Tomczyk

Wydawnictwo Czwarta Strona 2025


Jeśli podoba Ci się nasz blog i chcesz nas wesprzeć, możesz postawić nam wirtualną kawę: buycoffee.to/naszanisza.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *