literatura,  recenzje,  rozwój osobisty

Czy neuroatypowe dzieci uratują świat, czyli rozmowa o książce Richarda Powersa „Zadziwienie”

Dominika: Zanim zadam pierwsze pytanie, musimy przedstawić czytelnikom Robina i jego tatę, czyli bohaterów powieści Zadziwienie.  

Theo Byrne jest astrobiologiem, który samodzielnie wychowuje dziewięcioletniego Robina. Matka chłopca dwa lata wcześniej zginęła w wypadku samochodowym i obaj – ojciec i syn – wciąż przeżywają żałobę. Robin jest niezwykłym dzieckiem: bardzo wrażliwym i nieprzeciętnie inteligentnym, utalentowanym, spostrzegawczym i refleksyjnym. Ma bogatą wyobraźnię i myśli nieschematycznie. Czasem również wpada w niepohamowaną złość i agresję. Robin tak bardzo różni się od swoich rówieśników, że właściwie nie wiadomo jak go zrozumiale opisać…

Jego tata mówi: „Nigdy nie wierzyłem w diagnozy stawiane mojemu synowi. Jeśli jakieś schorzenie w ciągu trzech dekad dostaje trzy różne nazwy, wymaga stworzenia dwóch podkategorii obejmujących sprzeczne objawy, do tego w ciągu jednego pokolenia przechodzi od nieistnienia do najczęściej diagnozowanego w tym kraju zaburzenia okresu dziecięcego, a dwóch różnych lekarzy chce je leczyć trzema różnymi lekami, to coś jest nie tak. (…) Życie jest czymś, co musimy przestać poprawiać. Mój syn jest kieszonkowym wszechświatem, którego nie mam szans pojąć”.

Z powodu problemów z rówieśnikami i napadów wściekłości lekarze i nauczyciele próbują przekonać Theo, by zdecydował się na farmakologiczne leczenie syna. Ten jednak woli wypróbować alternatywną i nie do końca jeszcze przetestowaną terapię metodą super-neurofeedbacku, która – w tym nieco alternatywnym świecie niedalekiej przyszłości – wykorzystuje sztuczną inteligencję i umożliwia mapowanie mózgów oraz neurologicznych ścieżek  przeżyć emocjonalnych. Można powiedzieć, że dzięki tej metodzie ludzie „łączą się umysłami”, wrażliwością i żywymi emocjami. I oto w ciągu kilku miesięcy Robin zmienia się nie do poznania: jego inteligencja emocjonalna, empatia i równowaga wewnętrzna osiągają poziomy, które wcześniej wydawały się nieosiągalne. Robin staje się uosobieniem świadomej wrażliwości…

Czy ciebie również zachwycił ten pomysł? Jesteś w stanie wyobrazić sobie taką terapię w niedalekiej przyszłości?

Paweł: O tak! Ten pomysł jest niesamowity i zachwycający. Jednocześnie został tak opisany przez Powersa, że trudno z niego zrezygnować i wrócić do realu nie wierząc, że takie cuda w ogóle są możliwe… Zachwyca mnie też nie tylko pomysł na supernowoczesną terapię, ale jakość osiągnięta dzięki niej. Powers nie pokazuje dziecka geniusza matematycznego, superprogramisty lat 12, czy zjadacza wiedzy wszelakiej, tylko daje nam wizję rozwoju człowieczeństwa na przepięknym i poruszającym przykładzie przemiany psychiki dorastającego chłopca.  No i możliwość przeżywania emocji innych ludzi, szczególnie bliskich, jak matka… To jakiś kosmos! Jestem wzruszony. To się dzieje zresztą ze mną przy każdej książce tego autora. Ale wróćmy do relau na chwilę… Wiem jak działa dzisiaj EEG-biofeedback, czyli technologia pozwalająca m.in. na wzmocnienie funkcji mózgu odpowiadających za skupienie uwagi, co wykorzystuje się dzisiaj w terapii ADHD, mój syn z niej korzysta. Tylko że ta technologia w porównaniu do projektu z książki Powersa, ma się jak Atari z lat 90-tych do superkomputerów El Capitan lub Jupiter z 20205 roku. W Zadziwieniu mamy wizję technologii mapującej uczucia i pozwalającej te uczucia odtwarzać i przeżywać w psychice dowolnej osoby… To cyfrowy zapis życia. Wow! Aż się boję myśleć, że to będzie kiedykolwiek możliwe. Pozwalając ludziom przeżywać miłość, poczucie bezpieczeństwa i inne arcyważne stany można by zapobiegać wielu zaburzeniom rozwojowym, leczyć ludzi z traum, wspierać wychodzenie z uzależnień, ale też dowolnie „przeprogramowywać” ludzi… Więc to może być przerażające. I – chyba na szczęście – jeszcze jest to science fiction. Natomiast coraz bardziej świadome wykorzystywanie technologii do pozytywnego stymulowania neuroplastyczności naszych mózgów w medycynie, psychoterapii i edukacji wydaje mi się kierunkiem oczywistym i jak najbardziej realnym.

D: Przejdźmy do postaci Robina. Dzieciak jest fantastyczny. Oprócz inteligencji, wrażliwości i empatii, ma w sobie głęboką troskę o los planety, co okazuje się być „odziedziczone” po matce – aktywistce ekologicznej i prawniczce. Owszem, jest neuroatypowy (prawdopodobnie spektrum autyzmu – AuDHD), ale im bliżej go poznajemy, tym wyraźniej widzimy, że to właśnie neuroatypowość jest jego największym atutem; glebą, z której wyrasta wszystko to, co w nim takie wyjątkowe. Widzi, czuje i myśli inaczej – ale otoczenie uważa to za „problem”, który trzeba w jakiś sposób w nim „uleczyć”. Na szczęście jego ojciec tak nie uważa i ma świadomość tego, jak szczególny egzemplarz przypadł mu w udziale. Chce pielęgnować w chłopcu to, co w nim najcenniejsze, pozwolić mu rozwijać się w zgodzie z jego własnymi potrzebami, chodzić własnymi ścieżkami – co często prowadzi do konfliktów ze szkołą. Szkoła zdaje się tu być strażniczką norm, symbolem systemów, które podtrzymują status quo i uważają wszystko to, co nietypowe za zagrożenie. Mimo że widzimy przecież wyraźnie, że to właśnie bierność „normalsów” a nie odmienność Robina jest prawdziwym problemem i zagrożeniem dla świata – bo to właśnie owa bierność doprowadziła naszą planetę na skraj samozagłady. Jeśli spojrzeć z tej perspektywy, to Robin staje się w tej historii praktycznie „małym Buddą” – mędrcem i wizjonerem, który widzi prawdę – w przeciwieństwie do mas pogrążonych w letargu, które wolałyby przespać katastrofę.

Richard Powers

Ale wracając do szkoły i systemów – jak myślisz, czy to się w końcu zmieni? A może już się zmienia? Czy będziemy w stanie stworzyć rzeczywistość, w której neuroatypowość przestanie być postrzegana jako problem? Szkoły, w których nikt nie będzie próbował leczyć wyjątkowych dzieci z ich wyjątkowości?

P: Mam wrażenie, że to wciąż melodia odległej przyszłości. Wprawdzie znam kilka bardzo mądrych osób wśród nauczycieli, psychologów i pedagogów szkolnych, ale systemowo wciąż nie jesteśmy gotowi na inność. System pozostaje sztywny. Pozwala się uczniom z ADHD pisać sprawdziany i egzaminy z innym limitem czasu, ale nie prowadzi się zajęć o neuroatypowości, ani dla takich osób, ani dla całej „normalnej” reszty. Wciąż chcemy, żeby nietypowi się dostosowali jakoś. Rzadko bywa tak, że próbujemy poznać perspektywę ludzi z Aspergerem… Mimo że  wiemy już, że osoby neuroatypowe mogą być genialne – jak sawanci, autystyczni ludzie ze szczególnymi uzdolnieniami pamięciowymi i odmienną wrażliwością. Wciąż uważa się ich za „dziwolągi”. Wciąż mówimy o neurospecyficznych osobach, że mają zaburzenia, że np. dzieci z deficytem takim czy siakim, a może to większość ma deficyty i tzw. normalnym ludziom czegoś brakuje? Wciąż nie rozumiemy własnych ograniczeń. Kultura normalności jest przeżytkiem, co widać jasno na przykładzie ewolucji w pojmowaniu płciowości… Mam jednak wrażenie, że jeszcze długa droga przed nami, od mentalnej czarnej dziury, czyli stanu „tak powinno być”, bo większość tak myśli  – do akceptacji tego jak jest. 

 D: Kiedy Robin trafia na terapię, okazuje się, że potrafi wykorzystać cały potencjał neurofeedbacku, a właściwie dopiero pokazuje ten potencjał naukowcom. Chłopiec ma wybitne zdolności, czuje się w tej praktyce jak ryba w wodzie, jest naturalnym wirtuozem. Naukowcy, którzy biorą udział w tym eksperymencie są nim zachwyceni.

Nie wiem, czy zgodzisz się ze mną, ale miałam wrażenie, że autor próbuje nam tu pokazać, że Robin ma „umiejętności przyszłości”, których na razie nie jesteśmy w stanie w pełni zrozumieć, ale wkrótce mogą okazać się kluczowe. I że te umiejętności, po pierwsze: są związane z jego neuroatypowością, a po drugie: będą temu wschodzącemu pokoleniu potrzebne, żeby ocalić świat przed katastrofą ekologiczną. Więc nawet jeśli dorośli nie bardzo te umiejętności rozumieją, to ich zadaniem jest pomóc dzieciom je w sobie rozwinąć. Bo od tego może zależeć przyszłość świata. Co ty na to?

P: Robin to bohater jak najbardziej teraźniejszy, ale bynajmniej nie nowy. Jego postawa, wrażliwość i rosnąca na kartach książki zdolność jednania ludzi i wzbogacania świata w dobro i piękno uświadamiają nam niedostrzegane wcześniej w kulturze Zachodu potrzeby i możliwości. Ale taka postawa życzliwej serdeczności i jedności z całym żywym kosmosem nie jest niczym nowym. Uważność i wrażliwość Robina ma starożytny nieco panteistyczny, a nieco buddyjski charakter. Świadomość bycia częścią wieczności, nieustannej przemiany życia, a jednocześnie kosmicznym okruchem nie jest nowa. Nowa jest wizja połączenia umysłu, emocji i technologii. Uczynienie z intuicji narzędzia poznania nie wymagającego dowodów. Chociaż i takie pomysły już się pojawiały, choćby u Kartezjusza. Tylko teraz wszyscy musimy myśleć świat inaczej, być w nim inaczej. Nie musimy być filozofami, albo astrobiologami, żeby tworzyć „światy możliwe” – jak u Powersa. Wystarczy, że stworzyliśmy możliwości tworzenia takich światów – mamy sztuczną inteligencję i ona wymyśli to czego potrzebujemy, bylebyśmy tylko rozumieli nasze potrzeby. I zgodzę się, że neurospecyficzni ludzie zmieniają ten świat. Ale czy go uratują? Nie sądzę. W tej wersji świat już długo nie przetrwa.

D: Temat strajków klimatycznych został przez Richarda Powersa tak fantastycznie ograny w tej powieści, że po prostu musimy o tym porozmawiać. Nazwisko Grety Thunberg nie pada, ale odwołania są oczywiste – po pierwsze przez postać Robina który tak jak ona organizuje jednoosobowy strajk klimatyczny. I tu warto zauważyć, że Greta również ma stwierdzony Zespół Aspergera i mówi, że jej odmienność jest jej supermocą. Po drugie pojawia się w powieści postać dziewczynki-aktywistki, która organizuje strajki i staje się ikoną rewolucji klimatycznej. Nazywa się wprawdzie inaczej (Inga Alder), bo – jak już wspominałam – jesteśmy w nieodległej przyszłości, ale jako bystrzy czytelnicy raczej nie mamy wątpliwości, że to ma być Greta (jej wypowiedzi są praktycznie cytatami z wystąpień szwedzkiej aktywistki, np. „Mój dom płonie”). I Robin – który widzi ją tylko na ekranie – natychmiast się w niej zakochuje pierwszą, czystą, szczenięcą miłością.

Mnie to wzruszyło, a ciebie?

P: Miałem łzy w oczach słuchając wypowiedzi Grety w TEDx. Mam niesmak w sobie za każdym razem kiedy idę wyrzucić śmieci. Nie mam odwagi strajkować jak Greta. Nie mam dziecięcej wiary w ludzi. Nasz świat musi zginąć, inaczej życie nie przetrwa. 

D: A jak myślisz, czego dotyczy tytułowe zadziwienie?

P: Myślę, że właśnie tej dziecięco-wyjątkowej zdolności zachwycania się, zaciekawiania, odkrywania w mikroskali naszych doświadczeń całych światów i kosmosów. Myślę, że brakuje nam – ludziom kultury Zachodu tej umiejętności. Coraz trudniej nas zadziwić na dłużej niż kilka sekund, coraz trudniej nam uwierzyć, że wciąż są rzeczy nieodkryte i niepoznawalne, poza czasem, poza wyobrażeniem przestrzeni, kategoriami wymiany, prawdą i fałszem, językiem… Ten tytuł przywraca mi radość z niewiedzy i nierozumienia. Zadziwienie jest esencją świadomego życia.

D: Obydwoje przeczytaliśmy trzy ostatnie książki Richarda Powersa, czyli Listowieść, Plac zabaw i Zadziwienie właśnie. Wszystkie trzy są połączone tematem klimatu, przesiąknięte bolesną świadomością, że oto stoimy na skraju zagłady, że katastrofa już trwa. Jak dla mnie siła tej prozy rozsadza mózg. Myślę, że Richard Powers – poprzez globalne tematy, które porusza i to, jak wplata je w świetnie skonstruowane, indywidualne ludzkie historie – jest jednym z najważniejszych współczesnych pisarzy. A powiedz, za co ty najbardziej cenisz Powersa?

P: Powers rozsadza mi serce. Nigdy chyba w literaturze nie doświadczyłem takiej bliskości z życiem jako takim, z przyrodą, energią, kosmosem, a nawet samym sobą. Czytanie Powersa jest jak medytacja podczas burzy, jak latanie we śnie, jak zmiana stanu skupienia duszy, uwolnienie do bycia sobą inaczej. Zapierający dech w piersi zachwyt miesza się w tej lekturze z dojmująco głębokim smutkiem. Przeżywam każdy akapit. Zadziwiające, że Ktoś potrafi tak pisać. 

Richard Powers Zadziwienie

Tłumaczenie: Dorota Konowrocka-Sawa

Wydawnictwo W.A.B 2023


Jeśli podoba Ci się nasz blog i chcesz nas wesprzeć, możesz postawić nam wirtualną kawę:  buycoffee.to/naszanisza.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *