Książki roku 2025
I oto znowu nastał ten wyjątkowy, magiczny, symboliczny i potencjalnie brzemienny w skutki czas przełomu; czas podsumowań, postanowień, wyznaczania celów oraz kupowania nowych kalendarzy i planerów. Dobrze zatrzymać się na chwilę na tej umownej krawędzi między jednym rokiem a drugim i spojrzeć za siebie – na pewno znajdziemy w mijających miesiącach coś, co warto zachować, zapamiętać albo zabrać ze sobą w dalszą drogę. Ja opowiem wam krótko (bo dłużej było już wcześniej) o tych kilku szczególnych lekturach, z których wyszłam z głębokim przekonaniem, że było warto i że zostawiły po sobie trwały ślad.
Plac zabaw Richard Powers (Tłumaczenie: Anna Halbersztat, Wydawnictwo Poznańskie 2025)

Przepiękna, skomplikowana i mocna powieść, głęboka jak sam ocean. Z chaosu czterech osobnych życiorysów autor tka historię, od której może zabraknąć tchu. I splata ją nadrzędnym wątkiem oceanu, każąc nam (znowu!) spojrzeć na świat inaczej, uświadomić sobie, że są na tej planecie historie starsze niż nasza, języki, których nie rozumiemy, gatunki, społeczności i narracje, o których nic nie wiemy. Czytanie Richarda Powersa to przejmujące, intensywne doświadczenie, które zmienia coś w głowie i poszerza świadomość. Moją recenzję Placu zabaw przeczytacie tu.
All the Way to the River Elizabeth Gilbert (Bloomsbury Publishing 2025)

Książka, która łapie czytelnika za gardło i długo nie chce puścić. Autorka opowiada w niej o swojej niezwykłej relacji z Rayyą Elias: o ich dzikiej miłości, a także o chorobie, uzależnieniu i w końcu śmierci Rayyi. Przedśmiertny nawrót uzależnionej od opioidów Rayyi został tu opisany z brutalną, brawurową szczerością, a z jego pogmatwanymi i bolesnymi konsekwencjami Elizabeth Gilbert zmaga się do dziś. Ta książka jest jak operacja na otwartym sercu i nie mam wątpliwości, że powinien przeczytać ją każdy uzależniony. Oraz każdy, kto ma w swoim otoczeniu kogoś uzależnionego. Albo wiecie co? Najlepiej w ogóle każdy. Recenzję znajdziecie tu.
James Percival Everett (tłumaczenie: Kaja Gucio, Wydawnictwo Marginesy 2025)

Retelling Przygód Hucka Finna z perspektywy Jima w fantastycznym tłumaczeniu Kai Gucio. Książka, która po prostu musiała powstać, bo twainowski Jim nie bronił się już, niestety, w dzisiejszym świecie: odzwierciedlał wszystkie najprymitywniejsze stereotypy swojej epoki. Trzeba było zatem napisać go na nowo, dając mu głos, język, poglądy, marzenia i osobowość. James (znacznie lepiej niż Jim) rozumie rzeczywistość, która przewidziała dla niego tylko rolę niewolnika – i nie zawaha się w tej rzeczywistości zawalczyć o samego siebie. Ale nie będzie tu patosu i zadęcia, bo powieść Percivala Everetta przez cały czas zachowuje tempo, humor i przygodowo-łotrzykowski charakter oryginału. Moją recenzję Jamesa można przeczytać tutaj.
My Friends Fredrik Backman (Wydawnictwo Simon&Schuster 2025)

Sztuka bywa jak wypowiedzenie wojny. Zwłaszcza, jeśli tworzą ją ci, których los przekreślił już na starcie; ci, którzy mieli nie dostać od życia żadnych szans. Bo to właśnie oni najlepiej rozumieją, jak tę wojnę prowadzić. Takimi właśnie ludźmi są Artysta i Louisa, którzy spotkali się tylko raz i tylko na chwilę. Ale przecież obydwoje są częścią tej samej historii: jedno jest jej prologiem, a drugie – ciągiem dalszym.
My Friends to cholernie piękna i okropnie smutna opowieść o przyjaźni i stracie, o sztuce i szukaniu swojego miejsce w świecie. To książka, w której autor gra tymi najprawdziwszymi, żywymi i nieosłoniętymi emocjami – i jeśli ją przeczytacie, prawdopodobnie złamie wam serce. A jej recenzję znajdziecie tu.
Nieludzki lokaj przewielebnego Huuskonena Arto Paasilinna (tłumaczenie: Sebastian Musielak, Wydawnictwo Książkowe Klimaty 2025)

Stuprocentowo szalona, niedorzecznie zabawna i fantastycznie absurdalna historia o proboszczu pewnej fińskiej parafii, który najpierw zaczyna tracić wiarę, a potem adoptuje osieroconego niedźwiedzia. Co okazuje się jakże potrzebnym życiowym przełomem i katalizatorem zmian – przygarnięcie misia ośmiela go do wystąpienia z kościoła i wyruszenia w podróż życia (wraz z rzeczonym misiem). Jest bardzo wesoło i bardzo dziwnie, a nieobliczalna fabuła i leciutka jak piórko narracja wciągają czytelnika w szalony wir przygód, przy których nie sposób zachować powagi. Powieść Aarto Paasilinny to naprawdę kapitalna rozrywka – a więcej na jej temat przeczytacie tu.
Jesteśmy pierwszą ciemnością tego lata Ola Lewandowska (Biuro Literackie 2024)

Debiutancki tomik wierszy Oli Lewandowskiej zabiera nas w przeszłość do czasu podwórek, trzepaków i strupów na kolanach. Zdecydowanie jednak nie jest to sentymentalna podróż w czasie, a raczej bolesna wiwisekcja, próba rozmontowania i zrozumienia, co takiego zadziało się w tym kluczowym przecież momencie dojrzewania. Jak narodziła się tytułowa ciemność? Jakie mechanizmy uruchomiły się, by wtłoczyć dziewczęce ciała w patriarchalne schematy opresji i wykluczenia? Kto narzucił nam te wszystkie role?
Ola Lewandowska pisze o dojrzewaniu rzeczy, które trafiają w samo sedno, a świadomość relacji ciała i języka, przebijająca z jej wierszy sprawia, że czuję te wersy niemal intuicyjnie, ciałem bardziej niż intelektem. Kogo zaintrygowało, niech zajrzy tu.
Schronisko, które spowijał mrok Sławek Gortych (Wydawnictwo Dolnośląskie 2024)

A właściwie cała Karkonoska Seria Kryminalna, której nie oprze się chyba żaden entuzjasta Karkonoszy, bo się zwyczajnie nie da, kiedy z okładek kuszą najbardziej kultowe schroniska. Więc każdy szanujący się entuzjasta Karkonoszy już na sam widok tych okładek najchętniej rzuciłby wszystko, co robi i popędził do Odrodzenia. Albo do Strzechy Akademickiej (chociaż tam akurat okazuje się najniebezpieczniej – mordują!).
Cała seria to jak na razie cztery kryminały, w których współczesność przeplata się z tajemnicami z przeszłości. Większość tych tajemnic tkwi korzeniami w latach wojennych i powojennych – czyli w tej najbardziej burzliwej i tragicznej dla Dolnego Śląska epoce, co okazało się prawdziwą fabularną skrzynią skarbów. A więcej o książkach Sławka Gortycha i o tym, dlaczego mi się podobały, napisałam tu.
Dziękuję Wam za kolejny wspólny rok, drodzy czytelnicy i czytelniczki Naszej Niszy i niech kolejne dwanaście miesięcy przyniesie nam wszystkim mnóstwo wspaniałych odkryć, olśnień i fascynacji oraz całą kupę twórczej satysfakcji.
Zobacz również
Jak poligloci uczą się języków
25/07/2020
Jak uczyć się języków obcych będąc introwertykiem?
12/11/2020
Jeden komentarz
hadzia
Muszę się w końcu zabrać za „Schronisko…”