literatura,  przeczytać Afrykę

Przeczytać Afrykę: Wyspy Świętego Tomasza i Książęca. „Equator” Miguela Sousy Tavaresa

Wyspiarskie państwo na równiku

Wyspy Świętego Tomasza i Książęca to maleńkie, wyspiarskie państwo w Zatoce Gwinejskiej, na Oceanie Atlantyckim, składające się z pięciu wysp, z których dwie największe to – jak sama nazwa kraju wskazuje – Wyspa Świętego Tomasza i Wyspa Książęca. Przez jedną z mniejszych wysp należących do kraju – Ilhéu das Rolas – przechodzi równik.

Wyspy Świętego Tomasza i Książęca są jednym z najmniej znanych i najrzadziej odwiedzanych państw Afryki. Wyspy zostały odkryte przez Portugalczyków w XV wieku i przed przybyciem kolonizatorów były kompletnie niezamieszkane. Obecnie kraj zamieszkuje niewiele ponad 200 tysięcy ludzi. Oficjalnym językiem pozostaje portugalski.

Portugalczyk i jego książka

Znalezienie książki z Wysp Świętego Tomasza i Książęcej w jakimś znanym mi języku okazało się niemożliwe. Rodowici pisarze z Wysp piszą po portugalsku i pozostają na tyle lokalni, że nikt (ale to naprawdę NIKT) nie tłumaczy ich na angielski. Serio – nie udało mi się trafić na ani jedną książkę z Wysp po angielsku! Po francusku zresztą też nie. Portugalski albo nic.

źródło zdjęcia: goodreads.com

Co udało mi się znaleźć, to wydaną po angielsku powieść, której akcję osadzono na Wyspach Świętego Tomasza i Książęcej. Autor nie jest rodowitym Saotomejczykiem, lecz Portugalczykiem, urodzonym w Porto w roku 1952. Nazywa się Miguel Sousa Tavares i jest prawnikiem, dziennikarzem i pisarzem, a książka, o której mowa – Equator (Równik) – to jego powieściowy debiut, który okazał się natychmiastowym hitem. W roku 2003, kiedy powieść została opublikowana, była jedną z najlepiej sprzedających się książek w Portugalii. Została przetłumaczona na kilka języków i wydana, między innymi, w Brazylii, Niemczech, Hiszpanii, Czechach i Holandii.

Kawaler z Lizbony

Książka opowiada historię portugalskiego gubernatora na Wyspach Świętego Tomasza i Książęcej na początku XX wieku. Kiedy zawiązuje się akcja powieści jest rok 1905 i Luis Bernardo Valenca ma trzydzieści siedem lat. Mieszka w Lizbonie i jest właścicielem niewielkiej firmy transportowej. Jest kawalerem, obraca się w wysokich sferach i słynie z tego, że lubi towarzystwo pięknych dam. Któregoś dnia sam król zaprasza go na rozmowę do swojego pałacu i ku zdumieniu Luisa składa mu propozycję objęcia funkcji gubernatora w najmniejszej portugalskiej kolonii, którą mało kto potrafi w ogóle wskazać na mapie. Początkowo Luis jest niechętnie nastawiony do tej oferty, ale splot okoliczności doprowadza do tego, że wkrótce na nią przystaje. I całe jego życie gwałtownie zmienia kurs.

Gubernator i konsul

Luis przybywa więc na Wyspy objąć nową posadę. Początki nie są łatwe. Klimat wydaje się morderczy, a lokalna społeczność białych – zwłaszcza właściciele plantacji – patrzą na nowego gubernatora z dużą nieufnością. Jego nominacja wiąże się bowiem z pewnym specjalnym zadaniem, które powierzył mu król: ma zbadać, czy pracownicy na plantacjach traktowani są jak wolni ludzie, a jeśli tak nie jest – zmienić sytuację. Portugalia nie chce być postrzegana przez resztę modernizującego się świata jako kraj wspierający niewolnictwo. Szczególnie ważne jest przekonanie nowego brytyjskiego konsula – który ma przybyć na Wyspy wkrótce po Luisie – że niewolnictwo w portugalskiej kolonii odeszło już do przeszłości.

Kiedy wyczekiwany przez wszystkich z niepokojem i obawą brytyjski konsul w końcu pojawia się w stolicy, ku zdumieniu Luisa okazuje się, że jest to młody, inteligentny, sympatyczny i ambitny człowiek, z którym gubernator od razu zaczyna nadawać na tych samych falach. Towarzyszy mu równie młoda, inteligentna, a do tego piękna żona i cała trójka prędko zostaje najlepszymi przyjaciółmi. Co trochę utrudnia zadanie tak portugalskiego gubernatora jak i brytyjskiego konsula, który przecież przyjechał tu dowieść, że niewolnictwo w portugalskiej kolonii wciąż istnieje…

Styl, postaci i brak tubylców

Książka Tavaresa naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła. Udane są tu przede wszystkim postaci – trójka głównych bohaterów wzbudza autentyczną sympatię, a gwałtowne i skomplikowane relacje między nimi stanowią trzon i serce powieści. Do tego wartka akcja i naprawdę świetny styl, który przekonał mnie od pierwszych właściwie zdań. Miguel Sousa Tavares od samego początku udowadnia, że jest znakomitym pisarzem i trzyma poziom do ostatniej kropki.

Oczywiście, można by się do paru kwestii w tej powieści przyczepić – zwłaszcza do tego, jak przedstawieni są rdzenni mieszkańcy Wysp. Bo właściwie wcale nie są przedstawieni, są w tej historii jak rekwizyty i nie dostają swoich pięciu minut. Perspektywa tubylców została całkowicie pominięta. To zdecydowanie nie jest książka o nich.

Ale z drugiej strony – nikt nie obiecywał, że będzie. I w ogóle nie zmienia to faktu, że Equator to po prostu bardzo dobrze napisana powieść, wciągająca i trzymająca w napięciu aż do ostatniej strony.

Miguel Sousa Tavares Equator

Tłumaczenie z portugalskiego na angielski: Peter Bush

Wydawnictwo Bloomsbury USA 2010

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.