Felietony
Książki roku 2025
Krótko o tych kilku szczególnych lekturach 2025 roku, z których wyszłam z głębokim przekonaniem, że było warto i że zostawiły po sobie trwały ślad.
Zła, gorsza i najgorsza, czyli o kiepskich lekturach 2025 roku
Żeby te bolesne doświadczenia nie były wyłącznie stratą czasu, postanowiłam wybrać trzy najgorsze książki, które przeczytałam w tym roku i o nich opowiedzieć. Żebyście wy już nie musieli ich czytać.
O niewykorzystanej kreatywności, czyli smutny przypadek mojego taty
Co się stało z tym wrażliwym, pięknym chłopakiem? Jak to możliwe, że tak bardzo pozwolił światu się zmiażdżyć?
Migawki z życia emigrantów. Część dwudziesta pierwsza: język i jego osobliwości
Języki generalnie ewoluują. No chyba, że tkwią na odciętej od świata wyspie – wtedy nie ewoluują, bo nie mają jak.
Migawki z życia emigrantów. Część dwudziesta: Worek z Polakami i historia pewnej ekstradycji
Nagle okazuje się, że to właśnie narodowość jest pierwszą i najważniejszą etykietką, jaką przykleja się nam na czoło.
Migawki z życia emigrantów. Część dziewiętnasta: nocna zmiana
Nocna zmiana - praca jak znalazł dla pisarzy, mikrobiologów, szachistów i seryjnych morderców.
Studnie, demony i przełomy – kilka przemyśleń na temat płyt „Czasoprzestrzeń” i „Longevity” Riskbreakers (Kidd +Gap1)
Że Kidd bywa dla swoich słuchaczy bezlitosny, wiemy nie od wczoraj – potrafi zostawić nas w samym środku rozgrzebanej rany, z którą zupełnie nie wiadomo co zrobić.
Migawki z życia emigrantów. Część osiemnasta: Czy pięć jest większe niż jeden, czyli za co nie kochamy amerykańskich turystów
Amerykańscy turyści solidarnie, egalitarnie i zgodnie jak jeden mąż, nie radzą sobie z pokrętłami.
Migawki z życia emigrantów. Część szesnasta: bo każdy pijak to złodziej albo o polskich kompleksach
Dobrze wiem, że wielu rodaków, tak samo jak ja, wywiozło z ojczyzny na obczyznę ten polski kompleks i całymi latami męczą się z nim, jak z niewidzialną kulą u nogi.
Książki roku 2023
To był rok, w którym nie raz i nie dwa – zmęczona i zniechęcona codziennością – powiedziałam sobie: jak to dobrze, że są książki!