Długie pożegnanie. Recenzja książki „Pamięć drzewa” Tiny Vallès
Melancholia jest tu niemal uchwytna, smutek otula czytelnika jak ciasny kokon, w którym – o dziwo – prędko zaczynamy czuć się bezpiecznie.
Srebro, masoni i trup ze skarbca czyli „Naznaczony” Roberta Galbraitha (J.K. Rowling)
Najnowsza powieść J.K. Rowling („przebranej” za Roberta Galbraitha) raczej doskonale sobie poradzi bez mojej rekomendacji, ale i tak to powiem: jest bardzo dobra, świetnie napisana, trzyma w napięciu do samego końca i gwarantuje znakomitą rozrywkę i głęboką czytelniczą satysfakcję.
Czy neuroatypowe dzieci uratują świat, czyli rozmowa o książce Richarda Powersa „Zadziwienie”
Rozmawiamy o neurofeedbacku i o filozofii, o Richardzie Powersie i o Grecie Thunberg oraz o tym, czy świat da się jeszcze uratować.
Książki roku 2025
Krótko o tych kilku szczególnych lekturach 2025 roku, z których wyszłam z głębokim przekonaniem, że było warto i że zostawiły po sobie trwały ślad.
Zła, gorsza i najgorsza, czyli o kiepskich lekturach 2025 roku
Żeby te bolesne doświadczenia nie były wyłącznie stratą czasu, postanowiłam wybrać trzy najgorsze książki, które przeczytałam w tym roku i o nich opowiedzieć. Żebyście wy już nie musieli ich czytać.
Trup w kościele, czyli o filmie „Na noże: Żywy czy martwy”
„Żywy czy martwy" ma wszystko, czego potrzeba, żeby stworzyć kryminalny przebój: małomiasteczkowy retro klimat, ograniczone grono podejrzanych (z których prawie każdy coś ukrywa) oraz ofiarę, która praktycznie sama prosiła się o to, żeby ktoś ją zamordował.
Rozgryźć smutek. Recenzja książki „Przyjaciel” Sigrid Nunez
To lektura dla tych, którym nigdzie się nie spieszy, a zamiast dobiec do jakiegoś celu, chcieliby wejść głębiej.
Drzwi do piekła na ostatniej prostej, czyli „All the Way to the River” Elizabeth Gilbert
Ćpun uzależniony od opioidów plus morfina to naprawdę, naprawdę nie jest dobre połączenie.
Czy coś im się uda znaleźć na tej wyspie, czyli „Para idealna” Ruth Ware
"Para idealna" nie jest może najbardziej udaną książka Ruth Ware, ale na pewno broni się w ramach gatunku i spełnia swoją funkcję: dostarcza mocnej, wciągającej i trzymającej w napięciu rozrywki.
Jak się dorasta w skandynawskiej bańce, czyli „What a Time to Be Alive” Jenny Mustard
Nie jest to może literatura z najwyższej półki – ale wbrew pozorom nie jest to też epizodyczny projekt eksperymentującej influencerki, poszukującej dla siebie nowych dróg ekspresji. Jenny Mustard jest pisarką!