przeczytać Afrykę

Przeczytać Afrykę: Sudan. „Tłumaczka” Leili Abouleli

Sudanka w Aberdeen

Główną bohaterkę powieści Leili Abouleli – młodą Sudankę imieniem Sammar – poznajemy w zdecydowanie nienajlepszym momencie jej życia. Sammar od lat mieszka w Szkocji (a konkretnie w Aberdeen), pracuje jako tłumaczka z języka arabskiego na uniwersytecie i niedawno straciła męża w wypadku samochodowym. Jest pogrążona w żałobie, nie do końca radzi sobie ze smutkiem i żalem, a do tego nieprzyjazny szkocki klimat i przenikliwy chłód raczej nie sprzyjają gojeniu ran. Sammar nie czuje się w Szkocji szczęśliwa i tęskni za gorącym słońcem Sudanu. W końcu podejmuje więc decyzję, że pora wracać do domu. W Sudanie czeka na nią – między innymi – kilkuletni synek, którego po śmierci męża wysłała na wychowanie do ciotki.

Decyzja zatem podjęta, bilet do domu zabukowany, prezenty dla rodziny kupione. I właśnie w tym momencie Sammar zaczyna zdawać sobie sprawę, że się zakochała. Obiektem jej uczuć jest Rae – wykładowca akademicki, Szkot i teoretyk islamu, z którym od jakiegoś czasu współpracuje nad tłumaczeniami tekstów arabskich. Przyjaźń, która się między nimi zawiązuje powoli zaczyna przeradzać się w głębsze uczucie. Choć żadne z nich nie odważyło się jeszcze wyznać drugiemu, co czuje, to jednak rozkwitającej miłości nie sposób pomylić z niczym innym. Jest jednak pewien problem (oprócz tego zabukowanego już biletu do Sudanu), a mianowicie: Rae nie jest muzułmaninem. Sammar zaś jest bardzo przywiązana do swojej religii, tradycji i kultury, więc jakakolwiek wspólna przyszłość wymagałaby od niego przejścia na islam. Tylko jak poruszyć ten temat, żeby nie wyszło niezręcznie? I żeby nie stworzyć wrażenia, że narzuca się mężczyźnie ze swoim uczuciem? Oto, co zaprząta głowę Sammar w ostatnich tygodniach przed wyjazdem do domu.

Portret psychologiczny kobiety-muzułmanki

I jeśli chodzi o fabułę, to by było w zasadzie na tyle. Cała reszta rozgrywa się na poziomie refleksji, rozważań i rozterek. Tłumaczka jest bowiem przede wszystkim głębokim portretem psychologicznym kobiety, która pragnie pozostać wierna temu co dla niej ważne, nie rezygnując przy tym z miłości. Sammar próbuje żyć tak, by nie zgubić w obcym kraju swojego systemu wartości, nie zatracić gdzieś podstaw własnej tożsamości. Jest muzułmanką – z urodzenia i z przekonania – nie kwestionuje religii i tradycji, w których została wychowana, a zderzenie ze świecką kulturą Zachodu nie zasiało w niej ziarna zwątpienia. Rozterki Sammar dotyczą głównie tego, czy będąc tym, kim jest, zdoła znaleźć szczęście i zbudować stabilny związek z człowiekiem pochodzącym z innego kręgu kulturowego.

Bezbarwna bohaterka i jej niezrozumiale działania

Leila Aboulela. Źródło zdjęcia: quotepark.com

Niestety! Potencjalnie frapujący konflikt wewnętrzny zupełnie rozmywa się w tej historii, ginie przygnieciony nijakością głównej bohaterki. Szczerze mówiąc, jak dla mnie Sammar zabrakło wszystkiego – charakteru, polotu, zainteresowań, ciekawych przemyśleń czy spostrzeżeń. Jest postacią tak kompletnie papierową i bezbarwną, że absolutnie nie mam o co się w niej zahaczyć i do czego odnieść. Nie zainteresowała mnie na żadnej płaszczyźnie – jako muzułmanka, jako kobieta, jako imigrantka, jako człowiek w końcu – i dlatego śledzenie jej losów szybko straciło dla mnie sens. Coś zwyczajnie tu nie zagrało i główna bohaterka zupełnie się autorce nie udała. A skoro nie udała się główna bohaterka w powieści, która praktycznie w całości poświęcona jest przeżyciom i emocjom tejże bohaterki… no, sami rozumiecie, do czego zmierzam. To po prostu nie była szczególnie ciekawa lektura.

I na pewno zupełnie nie pomógł całej sprawie fakt, że Sammar przez większość czasu zachowuje się w sposób, który trudno nam, jako czytelnikom, zrozumieć. Wydaje się być osobą stosunkowo uprzywilejowaną – jest wykształcona, świadoma, dobrze sytuowana i raczej nikt ani nic nie ogranicza jej decyzyjności. Więc dlaczego podejmuje decyzje, które zdają się nie mieć sensu? Co nią motywuje, kiedy odsyła dziecko do ciotki? Dlaczego wyjeżdża ze Szkocji, skoro ewidentnie wolałaby zostać? Dlaczego tak długo zwleka z rozmową z Rae’em? I dlaczego w końcu decyduje się na tak agresywną konfrontację? Obserwuję jej poczynania z rosnącą konsternacją, zupełnie nie mogąc pojąć, o co właściwie tej kobiecie chodzi.

Nie twierdzę, że nic się w tej książce nie udało. Jedna rzecz, która na pewno zwraca uwagę, to język – jest przepiękny, rytmiczny i poetycki, plastyczny i refleksyjny zarazem. Jak dla mnie język ratuje tę książkę; fraza jest momentami tak udana, że zmusza do przekierowania uwagi w całości na samą siebie. Leila Aboulela ma bardzo wyraziste, charakterystyczne, świadome pióro, które dowodzi, że mamy tu do czynienia z naprawdę świetną pisarką. Może więc to po prostu nie jest TA książka?

Leila Aboulela Tłumaczka

Tłumaczenie: Anna Zdziemborska

Wydawnictwo Remi 2010

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.