literatura,  recenzje

„Efekt pandy” Marty Kisiel, czyli zbrodnia bez trupa i słowotwórczy lunapark

Tereska i Mira wracają

Po spektakularnym (no, powiedzmy) rozwikłaniu zagadki zwłok sąsiada zawiniętych w buraczkowy dywan, Tereska Trawna i jej teściowa Mira powoli dochodzą do siebie. Nie jest łatwo odzyskać równowagę psychiczną po przeżyciach rodem z filmu sensacyjnego, zwłaszcza kiedy jest się lekko nadpobudliwą księgową (Tereska). Kiedy jest się emerytowaną położną natomiast (Mira), to jakoś chyba trochę łatwiej, bo w przeciwieństwie do swojej synowej starsza pani nie podskakuje jak oparzona za każdym razem, gdy ktoś w jej towarzystwie wymówi słowo „dywan” albo „sajgonka”. Traumę – jeśli w ogóle u niej występuje – Mira zwalcza sprawdzonymi sposobami, które mniej wygimnastykowanych obserwatorów (a zwłaszcza Tereskę) przyprawiają o zawroty głowy: joggingiem, jogą i innymi formami intensywnej aktywności fizycznej.

Tak czy inaczej, pewnego zimowego dnia, obie panie z większymi (Tereska) lub mniejszymi (Mira) oporami dają się przekonać do wyjazdu do ekskluzywnego spa w górach. Wyjazd ma im pomóc odprężyć ciało, ukoić nerwy i oderwać myśli od dramatycznych wspomnień, a wszystkie przyjemności sponsoruje Bridżit – matka Tereski, wytworna dama mieszkająca na stałe we Francji. Ona to właśnie, przybywszy w odwiedziny do rodziny córki, wpada na pomysł babskiego wyjazdu do spa, na który oprócz Tereski i Miry zaproszona jest także nastoletnia Zoja oraz – oczywiście – pupilka rodziny Trawnych, suczka Pindzia.

Zbrodnia w spa

Na początku wszystko idzie zgodnie z planem. Ośrodek jest pięknie położony, apartament – komfortowy, a zabiegi – luksusowe. Ale już pierwszego dnia na drodze Tereski staje upiorny sąsiad z ociekającą żelem fryzurą, który zaczyna uprzykrzać życie wszystkim wokół, z obsługą ośrodka włącznie. Kiedy okazuje się, że ów Żelington zamieszka tuż za ścianą, cztery panie uświadamiają sobie, że może wcale nie być tak różowo, jak sobie wyobrażały… A do tego wszystkiego nocą z apartamentu Żelingtona dochodzą odgłosy, których nie da się z niczym pomylić – Mira i Tereska, obie dotknięte atakiem bezsenności, nie mają wątpliwości, co właśnie usłyszały – za ścianą popełniono morderstwo! Tylko gdzie są zwłoki?

Humor, akcja i postrzelone bohaterki

Efekt pandy to – po świetnie przyjętym Dywanie z wkładką, o którym pisałam tutaj drugi tom z cyklu komedii kryminalnych z samozwańczymi detektywkami w rolach głównych. Znajdziemy tu wszystko to, co tak bardzo ujmowało w pierwszym tomie – błyskotliwy język, humor słowny, wartką akcję oraz postrzelone bohaterki. Jest wesoło, a przy tym trochę dziwnie i trochę absurdalnie. Trzy pokolenia Trawnych – od wnuczki po babcię – biegają po lasach, śledzą domniemanych przestępców, podsłuchują, podglądają, dedukują, kombinują, a nawet walczą na pięści. A wszystko to w tajemnicy przed matką Tereski i sponsorką całej imprezy, która nieświadoma niczego spokojnie zażywa odżywczych kąpieli i relaksujących masaży.

Kopalnia językowych perełek

A skoro już mowa o Bridżit – warto zatrzymać się przy niej na chwilę, bo to postać, która naprawdę się autorce udała. A szczególnie potok jej wymowy. Bridżit posługuje się tak dziwacznie piękną mieszaniną trzech języków: polskiego, francuskiego i rosyjskiego, że sceny z jej udziałem to istna kopalnia językowych perełek. Matka Tereski jest prawdziwym, jednoosobowym, chodzącym lunaparkiem słowotwórczym. Jej dykcja zdaje się nie uznawać żadnych zasad językowych ani żadnej logiki, ale za to kierować się własną, absolutnie osobną, wewnętrzną siłą ekspresji. O dziwo jednak, reszta rodziny doskonale ją rozumie, kiedy tłumaczy na przykład: „A ile persą nabije ą mas, to już wsio rawno, byle się pieniądz zgadzał”. Mało tego, pozostałe członkinie załogi dość chętnie przejmują jej powiedzonka: „mą bożę”, „trebię”, „porkła”, „nespa”… i dzięki temu ich dialogi stają się jeszcze bardziej szalone.

Marta Kisiel po raz kolejny zafundowała mi dwa sympatyczne wieczory pysznej, przezabawnej i lekkiej rozrywki w stylu, który znam i lubię. Tereska i Mira z przytupem wkroczyły do grona moich ulubionych duetów detektywistycznych, wnosząc w to grono jakże potrzebny powiew świeżości i dobrego humoru.

Marta Kisiel Efekt Pandy

Wydawnictwo W.A.B. 2021

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.