kultura

Przeczytać Afrykę: Gwinea. Camara Laye „Spojrzenie króla”

Gwinea w pigułce

Gwinea to państwo w Afryce zachodniej, położone nad Oceanem Atlantyckim, dawniej znane jako Gwinea Francuska (w odróżnieniu od Gwinei Portugalskiej, dziś: Gwinea-Bissau). Ta dawna kolonia francuska uzyskała niepodległość w roku 1958 i od tego czasu boryka się ze sporą niestabilnością polityczną i ekonomiczną. Historię polityczną Gwinei w drugiej połowie XX wieku zdominowały zamachy stanu, przewroty i pogłębiająca się destabilizacja. Sytuacji nie poprawił fakt, że w pierwszych latach XXI wieku na obszar Gwinei przeniosła się część walk domowych między zbrojnymi ugrupowaniami ze Sierra Leone. Obecnie Gwinea jest zaliczana do grona najuboższych państw świata. Językiem urzędowym pozostaje francuski, a dominującą religią – islam. Stolica kraju znajduje się w mieście Konakry.

Spojrzenie Króla

Camara Laye. Źródło zdjęcia: lubimyczytac.pl

Camara Laye, gwinejski pisarz tworzący po francusku, urodził się w roku 1928 w mieście Kouroussa na zachodzie Gwinei. Jego pierwszą powieścią, napisaną jeszcze w czasie studiów, był Czarny chłopak – opowieść dość luźno oparta o wątki autobiograficzne i wspomnienia z okresu dzieciństwa. Spojrzenie króla jest uważane za jego najważniejsze dzieło.

Głównym bohaterem jest tu biały człowiek o imieniu Clarence, który przybywa do Afryki i przegrywa w karty wszystkie pieniądze. Nie bardzo wie, co ma w tej sytuacji ze sobą zrobić, wpada więc na pomysł, że znajdzie pewnego afrykańskiego króla, o wspaniałości którego wiele słyszał i poprosi go o jakieś zajęcie. Skąd bierze się jego niezbite przekonanie, że król zechce mu pomóc i znajdzie mu pracę (albo, że w ogóle zgodzi się z nim gadać) – nie wiadomo. Clarence dowiaduje się, że król ma wkrótce udać się ze swoją świtą na południe kraju, więc sam też postanawia wyruszyć w tym kierunku, mając nadzieję na spotkanie z tajemniczym monarchą. I tak zaczyna się przedziwna wędrówka Clarence’a przez afrykańskie wioski i lasy, w czasie której nasz bohater poznaje Afrykę i jej mieszkańców i stopniowo pozbywa się swoich uprzedzeń, ograniczeń i przedsądów. W drodze towarzyszy mu pewien żebrak i dwóch chłopaków o imionach Noaga i Nagoa, dzięki którym udaje mu się przedostać przez dżunglę pełną tajemniczych zagrożeń, których biały człowiek – zdaniem czarnoskórych towarzyszy – nie mógłby sobie nawet wyobrazić. W drugiej części książki bohaterowie docierają do oddalonej od reszty świata wioski o nazwie Ariana, gdzie żebrak ich opuszcza (przehandlowawszy Clarence’a, jak się później dowiemy, za osła i kobietę), by kontynuować swą nieustającą wędrówkę. Clarence natomiast staje się częścią społeczności, w której dzieją się rzeczy naprawdę osobliwe. Nasz nieszczęsny bohater sam nie wie, gdzie trafił i czego częścią się stał…

Kafkowski klimat

Bardzo symboliczna, oniryczna to opowieść. Clarence’owi przytrafiają się rzeczy tak dziwne, że nieporozumieniem byłoby traktować fabułę tej książki dosłownie. Podróż Clarence’a jest swego rodzaju alegorią, utrzymaną w konwencji snu – momentami koszmarnego, kiedy indziej absurdalnego. Snu, który często przytłacza i dusi, nie zostawia możliwości ucieczki z tej lepkiej, ciężkiej rzeczywistości, w której się razem z bohaterem znienacka znaleźliśmy. Wyraźnie czuć tu ducha Kafki – dziwaczna, zapętlona rzeczywistość, w którą brniemy głębiej i głębiej, nie rozumiejąc zasad, według których funkcjonuje.

A wszystko to poprzeplatane symboliką, do zrozumienia której – jak sądzę – potrzeba większego pojęcia o mitologii i kulturze tej części Afryki. W trakcie lektury nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że coś mi umyka, że jest tu do odkrycia jeszcze jakaś głębsza warstwa znaczeń, do których – z powodu braku odpowiedniej wiedzy – zwyczajnie nie mam dostępu.

Doceniam tę powieść, doceniam kunszt języka, a także wielowarstwowość i głębię samej historii, mimo że książka sama w sobie zupełnie nie trafia w mój czytelniczy gust. Kafkowsko-oniryczne klimaty to zupełnie nie moja bajka, zbyt ciężkie to i ciemne, jak na moje potrzeby – przynajmniej na obecnym etapie życia. Rozumiem jednak, dlaczego Spojrzenie króla powszechnie uważa się za jedną z ważniejszych afrykańskich powieści.

Camara Laye Spojrzenie króla

Tłumaczenie: Jadwiga Jarnuszkiewicz i Janusz Krzywicki

Wydawnictwo Iskry 1987

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.