kultura
Smutek zwycięzców, czyli „Odyseja” Christophera Nolana
„Odyseja” Nolana nie jest baśnią, mitem ani realizacją zbiorowej fantazji.
Przyjaźń i ośmiornica, czyli recenzja filmu „Niezwykle szlachetne stworzenia”
Okazało się, że "Niezwykle szlachetne stworzenia" to jedna z tych historii, które na ekranie wypadają lepiej niż na papierze.
Obraz gładki i niezbyt prawdziwy, czyli recenzja filmu „Michael”
Nie da się nie zauważyć, że ktoś – najprawdopodobniej wciąż bardzo liczna i bardzo żywa rodzina – czuwał nad tym, żeby twórcy filmu przypadkiem nie opowiedzieli za dużo
Cichy bunt, czyli recenzja filmu „Szwedzki łącznik”
To taka trochę historia zza kulis, tocząca się z daleka od centrum wielkiej historii i polityki – a przecież tak samo mocna i ważna.
Rozpustnik i Kopciuszek, czyli o czwartym sezonie „Bridgertonów”
Pomysł na fabułę jest bardzo przyzwoity i świetnie współgra swoją baśniową proweniencją z całą otoczką fantastycznego, kwiecistego i efektownie nierealnego świata Bridgertonów
„Doktórka-wariatka” i trująca huta, czyli recenzja serialu „Ołowiane dzieci”
Wcielająca się w rolę niepokornej lekarki Joanna Kulig to bez wątpienia motor napędowy całego serialu.
Trup w kościele, czyli o filmie „Na noże: Żywy czy martwy”
„Żywy czy martwy" ma wszystko, czego potrzeba, żeby stworzyć kryminalny przebój: małomiasteczkowy retro klimat, ograniczone grono podejrzanych (z których prawie każdy coś ukrywa) oraz ofiarę, która praktycznie sama prosiła się o to, żeby ktoś ją zamordował.
Rybacka wioska i tęczowa obywatelka. O filmie „Ljósvikingar” („Odd Fish”) Snævara Sölviego Sölvasona
Islandzka wioska – choć pozornie tkwiąca na peryferiach cywilizowanego świata – okazuje się zaskakująco otwarta umysłowo i progresywna.
Wszyscy bywamy Jessicą. O serialu „Na całego” Leny Dunham
Kto nigdy nie zafiksował się na swoim byłym/byłej albo na jego/jej nowej relacji, niech pierwszy rzuci kamień.
Symetrycznie i absurdalnie. O filmie „Fenicki układ” w reżyserii Wesa Andersona
Mieszanka ekscentryczna i nieobliczalna, która sprawia, że oglądanie tego filmu jest trochę jak przejażdżka na rollercoasterze.