literatura
Tragedia nad stawem. Recenzja książki „Wodnik” Jędrzeja Pasierskiego
Dostrzegam tu sprawne i wyrobione pióro i nie mam wątpliwości, że autor naprawdę zna się na rzeczy i niejedną zbrodnię już w życiu zaplanował.
Jak Joanna Chmielewska napisała samą siebie, czyli refleksje po lekturze książki Katarzyny Drogiej „Niełatwo mnie zabić. Opowieść o Joannie Chmielewskiej”
Dobrze znów spotkać tę imponującą, pracowitą, niezależną i pomysłową babkę, która pracując jako architektka i wychowując dwóch synów, zarywa noce, żeby na pożyczonej maszynie do pisania wystukiwać swoją pierwszą powieść i ryczy przy tym ze śmiechu jak kompletna wariatka.
Pani od listów. Recenzja książki „Kameliowy sklep papierniczy” Ito Ogawy
Nawet nie będąc znawcą i koneserem japońskiej kultury, można zachwycić się subtelnościami wytrawnej sztuki korespondencji, przez które prowadzi nas autorka.
„Łaska”, „Wiara” i „Pokuta” Anny Kańtoch – kryminalny tryptyk na medal
Cofanie się w mroki minionych dekad to coś, co Annie Kańtoch wychodzi naprawdę rewelacyjnie.
Ekscentryczka na życiowym zakręcie. O książce „Butterflies in November” Auður Avy Ólafsdóttir
Bohaterka jedzie, czasem rozjedzie jakieś zwierzę, czasem prześpi się z jakimś przypadkowym facetem w jakimś przydrożnym hotelu, głuchoniemy czterolatek giba się na tylnym siedzeniu, a za oknem pada deszcz i trwa wyjątkowo ciepły listopad.
Na peryferiach świata. „Migot. Z krańca Grenlandii” Ilony Wiśniewskiej
Życie na głębokiej północy nie jest łatwe, ciemność i mróz odbijają się na psychice, a kiedy ludziom najbardziej potrzebna jest pomoc, okazuje się, że nie istnieją żadne struktury ani instytucje, które mogłyby im tej pomocy udzielać.
Kłamstwa i podróże. O książce „Turysta polski w ZSRR” Juliusza Strachoty
Bohater wyrusza w końcu w swoją prawdziwą podróż, żeby się przekonać, jak naprawdę wygląda ten cały szeroki świat, o którym naplótł już w życiu tyle bzdur.
Śląskie drogi Mirka Marcola – rozmowa o zbiorze wierszy „Sztuczne światło”
Marcol uprawia jakiś rodzaj osobistej medytacji nad swoją (i naszą) poharataną historycznością, czasowością doświadczeń i trwaniem sensu.
W ciemności. Recenzja książki „Samotnia” Anny Kańtoch
Po raz kolejny przekonałam się, że lubię styl i język Anny Kańtoch – nie ma w nim żadnej przesady ani maniery, nadmiaru ani pretensjonalności.
Księgowa na tropie rodzinnych tajemnic, czyli „Zawsze coś” Marty Kisiel
Przesłanie przebija się przez tę niezobowiązującą formę z niemałą siłą rażenia: nie musisz znosić toksycznych ludzi w swoim życiu tylko dlatego, że przypadkiem są twoją rodziną.